Rzeczy pierwsze.
Dwa dni na Amsterdam. Niewiele, gdy jesteś w mieście po raz pierwszy, chcesz zobaczyć 'wszystko' i zrobić to per pedes. Pierwszy raz chodziłam po mieście z mapą i przewodnikiem. Pierwsze wrażenie miało smak trochę 'gdański'. Geometryczne fasady kamieniczek ciasno oplatające pierścienie kanałów, po kilku godzinach krążenia po części północnej pozostawiają w pamięci architektoniczny wynik pomnożenia długiego targu i ulicy Mariackiej razy kilkadziesiąt czyniąc niemałe zamieszanie w mojej wewnętrznej mapie Gdańska i Amsterdamu. W szufladce pamięci o Amsterdamie wyrósł kanał. Długie jego ciągi, poprzecinane mostami o długich nazwach, których trwalszego przyswojenia odmawia moja zazwyczaj dobra pamięć tak niechętna innemu niż polskiemu sąsiedzkiemu nagromadzeniu spółgłosek.