Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przypadek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przypadek. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 grudnia 2015

Kraków i Tyniec - kiedy nie dzieje się nic dzieje się najwięcej


Każdy, w jakiś sposób dotknięty przez to miasto na zawsze będzie nosił je albo blisko serca, albo w mniej lub bardziej serdecznej pamięci. Plan odwiedzin zrodził się całkiem spontanicznie po tym jak w końcu czerwca Galeria Mocak otworzyła wystawę rysunków Herberta, wiedziałam, że mam czas do połowy września by się tam pojawić. Był to też przystanek w drodze do miasta zawsze wiernego, bowiem od kwietnia, kiedy pogoda trochę się popsuła i w zamian była Warszawa, miasto Leopolis panoszyło się we mnie swoim temperamentnym życiem, wiło i przybierało na sile. Potrzeba opuszczenia City również miała w tym swój udział. Przecież nikt przy zdrowszych zmysłach nie da się zamknąć w betonowej dżungli przed ekranem w środku lata - w wersji brytyjskiej także  coś takiego jak namiastka lata, choć marnie, istnieje ;) Tak, to mogło być szare, bez namiętności...

niedziela, 8 marca 2015

Osiecka

      Ten kamień, który w sercu noszę,
      pozostaw mi, Panie.
      Nie daj by czas,
      jak lekarz-morderca
      spłynął na moje posłanie
      i... kamień z serca!
      Tyleś mnie razy wywiódł
      z legowisk niekochanych,
      że dziś mi, po latach tylu,
      nie plaster daj, lecz ... kamyk.
      Nie pozwól z gorączki tej powstać.
      Nie kuruj zapomnieniem.
      Chcę czyjąś jeziorną postać
      na pustej przechować scenie.
      Ten, co mi kamień wsączył,
      jak wino do krwi pustej,
      niczemu nie jest winien.
      Jest niebem i lustrem.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Warszawa szlakiem żydowskim, czyli to nie był sen

"O, sny to drugie życie, gdy się wytłumaczy. Tylko trzeba na to mądrości, o, wielgachnej mądrości. Mądrości aż na tamten świat i dalszej".
("Traktat o łuskaniu fasoli")