Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emigra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emigra. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 stycznia 2015

Pan Kazik

Pomysł na wpis powstał dzięki dzisiejszej "Godzinie prawdy" - programowi nadawanemu przez radiową Trójkę w piątki o godz. 12:05 CET, którego gościem był pan Kazimierz Piechowski. Przegapiłam początek, ale rozpoznałam po głosie oraz opowiadanych losach harcerzy na początku II wojny światowej. I straszne się ucieszyłam, że wciąż jest w świetnej formie, mimo 95 lat. 

O panu Kaziku usłyszałam dzięki Katy Carr i jej albumowi "Paszport" wydanemu w 2012 r.; kilka piosenek było obecnych na Trójkowej liście przebojów. Mały research na YouTube - pewnie szukałam piosenki "Mała little flower", która szczególnie mi się spodobała, naprowadził mnie na inną jej piosenkę - "Kommander's carr' oraz film dokumentalny inspirowany historią ucieczki pana Kazika z obozu Auschwitz w 1942 r., w którym pan Kazik podczas spotkania w swoim tczewskim domu z Katy opisuje swoją reakcję na napisane dla niego dźwięki i opowiada szczegóły tamtej dramatycznej ucieczki. Zafascynowana jego osobą, siłą, niezwykłą skromnością i losami tego człowieka, obejrzałam kilka innych filmów dostępnych na YouTube i od tamtej pory staram się opowiadać i dzielić jego historią, chyba wciąż znaną niewielu.

Bardzo się ucieszyłam, gdy w październiku ubiegłego roku udało mi się wybrać i zdążyć na projekcję tego 23-minutowego dokumentu na Festiwalu Filmów Emigracyjnych Emigra w Wilanowie, z udziałem Katy Carr.



Motyw twarzy ubiegłorocznego plakatu Emigry nasunął mi na myśl końcówkę pięknego wiersza Z. Herberta "Nike która się waha", zapamiętanym w dużej mierze przez to, że był zadany w IV klasie "na pamięć" 

Nike która się waha

Najpiękniejsza jest Nike w momencie
kiedy się waha
prawa ręka piękna jak rozkaz
opiera się o powietrze
ale skrzydła drżą

widzi bowiem
samotnego młodzieńca
idzie długą koleiną
wojennego wozu
szarą drogą w szarym krajobrazie
skał i rzadkich krzewów jałowca

ów młodzieniec niedługo zginie
właśnie szala z jego losem
gwałtownie opada
ku ziemi

Nike ma ogromną ochotę
podejść
pocałować go w czoło

ale boi się
że on który nie zaznał
słodyczy pieszczot
poznawszy ją
mógłby uciekać jak inni
w czasie tej bitwy
więc Nike waha się
i w końcu postanawia
pozostać w pozycji
której nauczyli ją rzeźbiarze
wstydząc się bardzo tej chwili wzruszenia

rozumie dobrze
że jutro o świcie
muszą znaleźć tego chłopca
z otwartą piersią
zamkniętymi oczyma
i cierpkim obolem ojczyzny
pod drętwym językiem