Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gdynia. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 stycznia 2015

Malachitowa łąka morza



'Prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na poszukiwaniu nowych lądów, lecz na nowym spojrzeniu' - M. Proust.

Nie jeżdżę na wycieczki od czasów objęcia obowiązkiem szkolnym i przymusowego uczestnictwa w zorganizowanych wyjazdach do narzuconych miejsc przeznaczenia odwiedzanych wg skrzętnego planu działania opracowanego przez kadrę dowodzącą. Moje  obecne wędrówki mają charakter spontaniczny, są w dużej mierze 'przy okazji', często wiodą śladami... ostatnio szlakiem polskich pisarzy i poetów. Zwykle mają formę skromnych wypadów będąc karkołomną próbą pogodzenia odwiedzenia wybranego miejsca z czasem, który sprawiedliwie acz okrutnie nadaje rytm i ostateczną formę takim małym wydarzeniom z kategorii 'w drodze'. 
Są miejsca, do których ciągnie mnie jakiś instynktowny 'zew natury', pielgrzymuję dla nie samych dostając więcej niż bym oczekiwała,   dla duchowo-wizualnego doświadczenia tajemnicy. Jeśli istnieje 'miłość od pierwszego wejrzenia' to w moim wypadku zawsze zaczyna się od fascynacji czymś tak zwykłym i zarazem niezwykłym, jak spotkanie z kolorem, wędrówką światła, drzewem, lasem, niebem, uderzeniem fal, wczesnym słońcem na świeżym śniegu czy grząskim piaskiem zimowych plaż pod nogami, czyli poezja w wersji praktycznej, nieuładzonej. Tak było i tym razem.
W drodze do Londynu postanowiłam 'zahaczyć' o Trójmiasto.




Dworzec Gdańsk Główny Choć miałam ok.12 godzin, jakiś szkic trasy i miejsc do odwiedzenia, całkiem spontanicznie straciłam głowę już na samym początku, bo jak tu się nie zachwycić pięknem Orłowa
Stacja SKM Gdynia Orłowo
Widok pochłonął mnie całkowicie, jak zawsze przy spotkaniu z pięknem totalnym i kompletnym.

Chciałam zacząć od Gdyni Orłowa, z powodu chęci odwiedzin domku Żeromskiego, spojrzenia na morze i klif oraz kilkukilometrowego spaceru do Sopotu trasą tuż przy plaży Parkiem Koliba, zgodnie z zasadą Pomysłowego Dobromira 'jak pomyślał - tak też zrobiłam'.
Dzień był przepiękny, jasny i słoneczny, do czasu jak się okazało, ale o tym później. Widok morza z drogi prowadzącej do mola wywołał moją natychmiastową i radość.


Trafiłam na porę przedobiadową, stąd droga do molo była raczej pusta a przez to i przyjemna. 
Choć dzień był słoneczny, było też trochę mroźno, jednak nie oszczędzałam rąk na robienie zdjęć i filmików chciałam tak zachłannie i po ludzku zatrzymać i zabrać na potem troszkę tego fascynującego pejzażu. 


Domek Żeromskiego okazał sie być maleńką, uroczą i niedrogą kafejką położoną tuż nieopodal molo. Podobno pobyt w Gdyni był inspiracją dla 'Wiatru od morza'. 

 
Stojąc na brzegu morza wpatrywałam się w intensywny granat wody tak podobny do koloru pewnych uśmiechniętych oczu, ale też i w drobny piasek w poszukiwaniu choćby jednej muszelki. 
 
 
'Zbliżyłem się do niej na palcach i nagłym ruchem przytkałem do ucha. Chciałem złapać ją kiedyś na tym, że nie tęskni jednostajnym szumem' 'Muszla' Zbigniew Herbert

Spoglądając na wybudowane i zawieszone na skarpie domy zdrojowe, za którymi już tylko porośnięty lasem klif, miałam małe skojarzenie z sanatorium w Alpach, gdzie nieplanowanych siedem lat spędził Hans Castorp. 'Czarodziejska góra' to kiedyś moja ulubiona książka, dziś współdzieli miejsce z kilkoma innymi.
Przy wejściu na molo stoi tablica z notkę biograficzną patrona - Antoniego Suchanka, malarza marynisty, który w czasie II wojny brał udział w ratowaniu dzieł sztuki m.in wywiózł do Lublina 'Kazanie Skargi' oraz 'Bitwę pod Grunwaldem'.




Chyba trzeba być 'człowiekiem gór', by nie ulec fascynacji morzem. Osobiście nie rozumiem sztywnego trzymania się przekonania, że 'dla mnie tylko góry/morze*'
*niepotrzebne skreślić ;)
Piękno świata ma charakter stały i uniwersalny, trzeba je tylko dostrzec, zachwyt przyjdzie sam. Taka moja trywialna, prywatna refleksja :)
A jak pisał Stachura 'Mówi Ezra Pound: "Swoją ciekawość świata trzeba nieustannie doskonalić'. 
To jeden z powodów, dla których  wędrujemy.