Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2015

Błogosławiona nieprzewidywalność



Za kilkanaście godzin wsiadam po raz 13 w tym roku do samolotu do Polski. Planowałam trochę później. Po raz kolejny przychodzi mi do głowy Tuwim ... Plany... Ostatnich kilka dni wpasowuje się w rytm, który kocham w życiu najbardziej: wolność i nieprzewidywalność zwana losem, karmą. Życie po prostu. The Change Alley, jak pół roku temu, na wielu frontach :)

poniedziałek, 9 marca 2015

5:43 am, czyli o cyfrach, liczbach i paragrafach

Dochodziła 6 rano kiedy opuszczałam Londyn. Siedząc w busie na lotnisko  i żegnając na chwilę migające w oddali miasto i mijaną wlaśnie wioskę olimpijską w Stratford, tą samą za którą za dnia obejrzy się niejedna głowa płci obojga, a którą nocą przyćmiewa wschodzące na horyzoncie słonko, spojrzałam na będący mocno do przodu zegar autobusowy pokazujący... 17:17. 



czwartek, 5 marca 2015

O czym śnią Templariusze?

Spoglądam na spoczywających szesnastu prawie co tydzień. Śpią spokojnie snem wypoczywających 'w pozycji, w której położyli ich rzeźbiarze' czujnie, z mieczem przy boku, trochę przekornie z nogą założoną na nogę, tak jak i ja lubię. W zamierzeniu mieli chronić pielgrzymów, wieki później zdaje się, że role się odwróciły. 


środa, 4 marca 2015

Pół roku w trzy minuty na Lombard Street

Za kilka trzecia pędziłam ulicą Lombard Street w stronę stacji metra Bank, by być 7 minut później z powrotem w biurze. Ilekroć tamtędy przechodzę zawsze myślę ciepło o tych kilku miesiącach 'lata w Nohant' spędzonych w okolicy.

Poranny sprint z Cannon Street kiedy słońce było jeszcze nisko, potem popołudniowe  spacery zaułkami między Bishopsgate i Cornhill i piesze powroty na London Bridge przez Birchin Lane zakończoną od południa marmurową kotwicą. Ilekroć jestem w okolicy, każda wizyta natychmiastowo przenosi mnie do preludium zbliżającej się jesieni i zmian, które nastąpiły wraz z ostatnim porannym przejściem uliczką The Change Alley w końcu września zwiastującym prawdziwe changes na wielu frontach. Żal było opuszczać okolice kościoła św. Michała, gdzie poniedziałkowe koncerty organowe serwowałam sobie na lunch, uliczki i pasaże obok zamkniętego kościoła św. Piotra schowanego tuż obok dawnego najstarszego londyńskiego coffee shop, obecnie Jamaican Wine Bar przy St. Michael's Alley, jeszcze sprzed czasów Wielkiego Pożaru. 

Podróże w przeszłość trwają krócej niż piesze wycieczki po okolicy, byle myśl przenosi w czasie konkurującym z pierwszą predkością kosmiczną. Tak było też wieczorem, gdy tuż po 21ej w zejściu na platformy metra napotkałam tego samego pana grającego na didgeridoo, którego widok zatrzymał mnie na kilka dobrych minut ostatniego dnia października, w przejściu między liniami metra na Leicester Square.      

niedziela, 22 lutego 2015

Polski Londyn - Fryderyk Chopin

Polskich miejsc w Londynie nie brakuje. Raz na jakiś czas postaram się utrwalić te najważniejsze, powstają dzięki aktywności Polonii i środowisk emigracyjnych. Dziś 205.rocznica urodzin Fryderyka Chopina, stąd krótki wpis o londyńskich śladach Mistrza.



Źródła podają, że Chopin był w Londynie dwa razy. Pierwszy raz w 1837 roku jako siedemnastoletni chłopak, zaś drugi jako dojrzały muzyk, na rok przed śmiercią w Paryżu, w 1848 roku. Pamiątką  tych wizyt są popularne 'blues plaques'.

 4 St James's Place, Westminster, SW1, najbliższa stacja metra to Green Park

wtorek, 27 stycznia 2015

Amadeusz

Dziś 259. rocznica urodzin Mozarta. Przechodząc przez Soho, w drodze do miejsca, gdzie niegdyś koncertował - Kościoła St. Martin's in the Fields jako dziecko w Londynie, natrafiłam na miejsce, w którym musiał sie rownież zatrzymać.



'Czy istnieje ktoś taki, o kim mógłbym powiedzieć, iż w czarodziejski sposób wabi mnie, oszałamia, uwodzi jak Król Elfów? Owszem, jest taki człowiek: największy geniusz wszechczasów, cudowne dziecko - Mozart. Jego muzyka wprawia mnie w stan niebiańskiego zachwytu. Mogę jej słuchać bez końca, chłonąc do zatracenia. To miłość mojego życia. A spod jakiego znaku jest ów arcyczarodziej? Którego dnia i miesiąca zjawił sie on na świecie? Datę jego narodzin mam wyrytą w pamięci niczym święte litery. Wbiła mi ją do głowy nauczycielka muzyki bodaj na pierwszej lekcji: dwudziesty siódmy stycznia.' 

A. Libera, Madame



'Mozartem nacierałem uszy
doskonaliłem nozdrza wonią starych książek' 

Z. Herbert 'Pan Cogito obserwuje w lustrze swoją twarz'