Postanowienia noworoczne nie mogą długo czekać, stąd wracając do tych mocno 'po dacie', bo sprzed 6 lat oraz niedawnych inspiracji (: chcę ocalić od zapomnienia przeżycia z podróży małych i większych licząc, że może z tych dużych również, jeśli los się do mnie uśmiechnie.
Zawsze fascynowała mnie uprawiana przez Gustawa Herlinga-Grudzińskiego tzw. kompozycja szkatułkowa tekstu, więc miejsce, wspomnienie, czasem skojarzenie będzie zawsze motywem przewodnim notek. Tak po Proust'owsku. Hmm, czy zawsze, to się okaże :)
W noworoczny dzień wypada podzielić się tym, co co roku gra u mnie tradycyjnie tego dnia.
Ps. Tytul zaczerpnęłam z przepięknego wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego "Znów wędrujemy" napisanego w 1938 r., którego interpretacją 17-letni Grzegorz Turnau wyśpiewał sobie 1. miejsce na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie w 1984 r.
A tytuł tego wpisu?
To tajemnica pewnego wrześniowego poranka i odbicia twarzy w szybie odjeżdżającego pociągu. I skojarzeń pewnej sympatycznej postaci z czasów utraconego czasu, bez której tego bloga Być Może by nie było. Ps. Dziękuję X
Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
(Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach.)
Na fioletowo-szarych łąkach
niebo rozpina płynność arkad.
Pejzaż w powieki miękko wsiąka,
zakrzepła sól na nagich wargach
A wieczorami w prądach zatok
noc liże morze słodką grzywą.
Jak miękkie gruszki brzmieje lato
wiatrem sparzone jak pokrzywą.
Przed fontannami perłowymi
noc winogrona gwiazd rozdaje.
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem.