Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bowie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 stycznia 2015

Ballada Sopocka z Herbertem w tle

Droga w stronę Sopotu ku mej uciesze wiodła prawie brzegiem morza dając wybór kilku ścieżek: wersja dla ludzi o mocnych nogach - piaszczystą plażą, wersja dla zrowerowanych oraz tych zabieganych, jak i dla tych nieśpiesznych pieszych miejscami laskiem i skarpą, czyli dla każdego wedle potrzeb i możliwości. Moja czasem niezdecydowania natura kazała mi zakosztować drogi każdą z nich i muszę powiedzieć, że ta piaszczysta, mokrym brzegiem była chyba najlepsza, chociaż do dziś czuję ten przemarsz w stopkach:) 

Sopot jest jednym z miejsc, które smakują wyjątkowo nawet w mroźne popołudnie. Niestety, posmak niedzielnego obiadu z założenia sytego i wystawnego okazał się być nową twarzą tego miasta, tak bardzo upodabniając je do wielkanocnej turystycznej pisanki, mimo obecnych jeszcze bożonarodzeniowych dekoracji. Poza postawieniem nogi, mimo natłoku spacerowiczów, na molo i wystawieniu się na coraz mniej przychylne wiatry chciałam tym razem zobaczyć tylko trzy miejsca, pamiętając, że kolejna dłuższa wizyta w Trójmieście już za nieco ponad pół roku przy okazji Opener' Festival. 
Bowie wprawdzie nie wystąpi, ale na molo grałby tak :)