Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 marca 2015

Przedwiosennym spacerkiem po Lublinie


Ileż razy czekałam na peronie 4. Warszawy Wschodniej na pociąg do Lublina; ilekroć tamtędy przejeżdzam zawsze wspominam te chwile i wypatruję znajomej ławeczki tych z przesiadką

Zapomniałam zupełnie, że Lublin lubi deszczyk i chłód. Wspomienia pogodowych kaprysów ściany wschodniej wróciły do mnie tuż przed 10. rano, gdy tylko postawiłam nogi na lubelskiej ziemi. Przygotowałam się i na to wyposażając w wariant ubraniowy optymistyczny na +10 i nieco bardziej zimowy, poniżej 5 stopni. 

środa, 11 marca 2015

Poetycka pamięć


"Wydaje się, że w mózgu istnieje całkiem szczególny obszar, który można by nazwać poetycką pamięcią i który rejestruje to, co nas urzekło, wzruszyło, co dało piękno naszemu życiu." 

Milan Kundera, "Nieznośna lekkość bytu"


Czas goni nas, więc dziś tylko fotograficznie-nostalgicznie...


niedziela, 8 marca 2015

Osiecka

      Ten kamień, który w sercu noszę,
      pozostaw mi, Panie.
      Nie daj by czas,
      jak lekarz-morderca
      spłynął na moje posłanie
      i... kamień z serca!
      Tyleś mnie razy wywiódł
      z legowisk niekochanych,
      że dziś mi, po latach tylu,
      nie plaster daj, lecz ... kamyk.
      Nie pozwól z gorączki tej powstać.
      Nie kuruj zapomnieniem.
      Chcę czyjąś jeziorną postać
      na pustej przechować scenie.
      Ten, co mi kamień wsączył,
      jak wino do krwi pustej,
      niczemu nie jest winien.
      Jest niebem i lustrem.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Z wyrafinowaną namiętnością, po włosku

Planowanie, na szybko urodzinowego wypadu do Włoch, śladami Herberta, a jakże, dokonuję po trochu z kopią „Barbarzyńcy w ogrodzie", a tam takie kwiatki przynoszące bumerang wspomnień i myśli... :)

wtorek, 3 lutego 2015

Wybrzeża pełne ciszy

Osiem miesięcy temu byłam na bardzo długim i bardzo niezwykłym koncercie Piwnicy św. Norberta z Krakowa. To był jeden z najlepszych piątków i wspaniałe rozpoczęcie ostatniego kwietniowego weekendu. 

piątek, 23 stycznia 2015

Ocalić od zapomnienia

Dziś 110. rocznica urodzin Gałczyńskiego. 





OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA 


Ile razem dróg przebytych,
ile ścieżek przedeptanych,
ile deszczów,ile śniegów,
wiszących nad latarniami,
ile listów,ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu,
i znów upór żeby powstać,
i znów iść i dojść do celu. 



Ile w trudzie nieustannym,  
wspólnych zmartwień,
wspólnych dążeń,
ile chlebów rozkrajanych,
pocałunków,schodów,książek,
oczy Twe jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia,
więc ja chciałabym
Twoje serce ocalić od zapomnienia!



U Twych ramion płaszcz powisa,
krzykliwy,z leśnego ptactwa,
długi przez cały korytarz,
przez podwórze aż gdzie gwiazda Wenus,
a Tyś lot i górność chmurną,
blask wody i kamienia,
chciałabym oczu Twoich chmurność
ocalić od zapomnienia! 



czwartek, 22 stycznia 2015

Tyś jest imię moje... Baczyński

Warszawa Baczyńskiego. Nie będzie to notka biograficzno-wspomnieniowa. Będzie o tym, że tak się złożyło, że Warszawę, tak jak i inne miasta, w których mi mieszkać pzyszło poznawałam głównie pieszo, często wyznaczając sobie coraz to szerszy szlak biegowy po okolicy, a potem okolicy okolicy i tak dalej. Tak natrafiłam na sąsiedzkie mieszkanie Baczyńskiego przy króciutkiej ul. Hołówki 3, bocznej Czerniakowskiej, zaraz za kościołem św. Stefana.


Bardzo często tamtędy przechodziłam przenosząc się myślami do Warszawy lat 20., 30. i 40. - czasów, o których nie mam pojęcia i nigdy mieć nie będę, ale blade wyobrażenie.

Całkiem niedawno okazało się, że ostatnie krótkie, ale częste i raczej intensywne wizyty w Warszawie ponownie powiodły mnie 'szlakiem' Baczyńskiego. W okolicę Kamienicy Wildera na ul. Bagatela 10 trafiłam trochę przypadkiem, jednym z tych, których nie ma.


Przechodząc obok trudno nie zauważyć umieszczonej na ścianie budynku tablicy informującą, że 22 stycznia 1922 r. urodził się tam Krzysztof Kamil Baczyński. Zupełnie niezwykle było to dla mnie odkrycie i takie też przeżycie.


W pobliskim kościele św. Zbawiciela został ochrzczony, a kilka lat później rodzina przeniosła się na sąsiedzki Ujazdów. 

Mam trochę specjalną pamięć do dat, stąd zwróciłam też uwagę, że dzień śmierci Baczyńskiego, 4 sierpnia, to również dzień śmierci bliskiej mi osoby.

Ostatnią tablicą na jaką się natknęłam spacerując niedawno po zimowej Warszawie jest ta na Pałacu Blanka, przy której poległ Baczyński.




Promienie

Powietrze aniołów pełne, 


a ich przejrzysty trzepot 


jest jak natchnione ciepło 
nad ognia złotą wełną. 


Dziewczynko, która fruwasz, 


na ptaki rozmnożona. 


Biały pył? Jasny potok? 
Promień ścieżek jak złoto 
na skrzydłach? Na ramionach? 


Kim mi jesteś? Kim jesteś? 


Obłok snu purpurowy. 


Cień przenika powietrze,
idzie ziemią i przeczy 
puszystej rzeźbie głowy. 


Smutek to czy czekanie? 


Pośród organów blasku 


jak dymu smukłe laski 
lub słupy srebrnych puchów - 
- bąki grających duchów. 


Ileż muzyki ciepłej! 


Kim mi jesteś? Kim jesteś? 


Utrwalony powietrzem 
ptaku białego pyłu - 
kim mi jesteś, czym jesteś - 
pół-ptak, a pół-miłość

niedziela, 18 stycznia 2015

Nuta emigracyjna

Wciąż uciekamy 

Wciąż uciekamy. Z miasta do miasta.
Inteligenci.
Tęskniąca nacja. Ginąca klasa.
Mali, zmarznięci.

Milionem rodzin. Z gramofonami.
Z kraju do kraju.
- Powiedzcie, gdzie jest wasza ojczyzna?
Wciąż nas pytają.

A my nie wiemy; a my płaczemy,
jak woda morska.
Pod sztuczną palmą listy piszemy
na brudnych dworcach.

Konstanty Ildefons Gałczyński
1936

piątek, 16 stycznia 2015

Pastwiska nieba




'Ja nie chcę spać,
ja nie chcę umierać,
chcę tylko wędrować
po pastwiskach nieba,
białozielone obłoki zbierać,
nie chcę nic więcej, nie chcę nic mniej.

Są jeszcze brzegi
na których nie byłam,
są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam,
są pocałunki, na które czekam,
listy z daleka, drogi pod wiatr.

Ja nie chcę spać,
ja nie chcę umierać,
chcę tylko wędrować
po pastwiskach nieba,
białozielone obłoki zbierać,
niczego więcej mi nie potrzeba.

A chociaż nie ma
tam brzegu mojego,
śniegów i nieba, nieba zielonego,
noc mnie nie nuży, dzień się nie dłuży,
być wciąż w podróży, w drodze pod wiatr.'


A. Osiecka, muz. K. Komeda




piątek, 2 stycznia 2015

Pan Kazik

Pomysł na wpis powstał dzięki dzisiejszej "Godzinie prawdy" - programowi nadawanemu przez radiową Trójkę w piątki o godz. 12:05 CET, którego gościem był pan Kazimierz Piechowski. Przegapiłam początek, ale rozpoznałam po głosie oraz opowiadanych losach harcerzy na początku II wojny światowej. I straszne się ucieszyłam, że wciąż jest w świetnej formie, mimo 95 lat. 

O panu Kaziku usłyszałam dzięki Katy Carr i jej albumowi "Paszport" wydanemu w 2012 r.; kilka piosenek było obecnych na Trójkowej liście przebojów. Mały research na YouTube - pewnie szukałam piosenki "Mała little flower", która szczególnie mi się spodobała, naprowadził mnie na inną jej piosenkę - "Kommander's carr' oraz film dokumentalny inspirowany historią ucieczki pana Kazika z obozu Auschwitz w 1942 r., w którym pan Kazik podczas spotkania w swoim tczewskim domu z Katy opisuje swoją reakcję na napisane dla niego dźwięki i opowiada szczegóły tamtej dramatycznej ucieczki. Zafascynowana jego osobą, siłą, niezwykłą skromnością i losami tego człowieka, obejrzałam kilka innych filmów dostępnych na YouTube i od tamtej pory staram się opowiadać i dzielić jego historią, chyba wciąż znaną niewielu.

Bardzo się ucieszyłam, gdy w październiku ubiegłego roku udało mi się wybrać i zdążyć na projekcję tego 23-minutowego dokumentu na Festiwalu Filmów Emigracyjnych Emigra w Wilanowie, z udziałem Katy Carr.



Motyw twarzy ubiegłorocznego plakatu Emigry nasunął mi na myśl końcówkę pięknego wiersza Z. Herberta "Nike która się waha", zapamiętanym w dużej mierze przez to, że był zadany w IV klasie "na pamięć" 

Nike która się waha

Najpiękniejsza jest Nike w momencie
kiedy się waha
prawa ręka piękna jak rozkaz
opiera się o powietrze
ale skrzydła drżą

widzi bowiem
samotnego młodzieńca
idzie długą koleiną
wojennego wozu
szarą drogą w szarym krajobrazie
skał i rzadkich krzewów jałowca

ów młodzieniec niedługo zginie
właśnie szala z jego losem
gwałtownie opada
ku ziemi

Nike ma ogromną ochotę
podejść
pocałować go w czoło

ale boi się
że on który nie zaznał
słodyczy pieszczot
poznawszy ją
mógłby uciekać jak inni
w czasie tej bitwy
więc Nike waha się
i w końcu postanawia
pozostać w pozycji
której nauczyli ją rzeźbiarze
wstydząc się bardzo tej chwili wzruszenia

rozumie dobrze
że jutro o świcie
muszą znaleźć tego chłopca
z otwartą piersią
zamkniętymi oczyma
i cierpkim obolem ojczyzny
pod drętwym językiem

czwartek, 1 stycznia 2015

I ... I will begin again, czyli znów wędrujemy






Postanowienia noworoczne nie mogą długo czekać, stąd wracając do tych mocno 'po dacie', bo sprzed 6 lat oraz niedawnych inspiracji (: chcę ocalić od zapomnienia przeżycia z podróży małych i większych licząc, że może z tych dużych również, jeśli los się do mnie uśmiechnie.
Zawsze fascynowała mnie uprawiana przez Gustawa Herlinga-Grudzińskiego tzw. kompozycja szkatułkowa tekstu, więc miejsce, wspomnienie, czasem skojarzenie będzie zawsze motywem przewodnim notek. Tak po Proust'owsku. Hmm, czy zawsze, to się okaże :)


W noworoczny dzień wypada podzielić się tym, co co roku gra u mnie tradycyjnie tego dnia.

Ps. Tytul zaczerpnęłam z przepięknego wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego "Znów wędrujemy" napisanego w 1938 r., którego interpretacją 17-letni Grzegorz Turnau wyśpiewał sobie 1. miejsce na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie w 1984 r.



A tytuł tego wpisu?
To tajemnica pewnego wrześniowego poranka i odbicia twarzy w szybie odjeżdżającego pociągu. I skojarzeń pewnej sympatycznej postaci z czasów utraconego czasu, bez której tego bloga Być Może by nie było. Ps. Dziękuję X

Znów wędrujemy ciepłym krajem,

malachitową łąką morza.

(Ptaki powrotne umierają

wśród pomarańczy na rozdrożach.)

Na fioletowo-szarych łąkach

niebo rozpina płynność arkad.
Pejzaż w powieki miękko wsiąka,

zakrzepła sól na nagich wargach

A wieczorami w prądach zatok

noc liże morze słodką grzywą.

Jak miękkie gruszki brzmieje lato

wiatrem sparzone jak pokrzywą.

Przed fontannami perłowymi

noc winogrona gwiazd rozdaje.

Znów wędrujemy ciepłą ziemią,

znów wędrujemy ciepłym krajem.