Muzyka Chopina to nie dźwięki do pociągu. Od ubiegłego tygodnia słucham w drodze do i z pracy przesłuchań I etapu Konkursu Chopinowskiego, którego 17. edycja trwa właśnie w Warszawie. Ramówka radiowej Dwójki za dnia to kombinacja nokturnów, sonat, etiud i ballad. Piękno w czystej postaci. Najutulniej brzmi w parku. Wsród jesiennych drzew deszczowych, pejzażu rudziejących liści. Między kałużami i pod parasolem dźwięki Steinwayów, Kawai, Fazioli i Yamah brzmią jak najpiękniej skomponowana sonata. Tęskna poezja bez słów.
Uchem amatora w słuchawkach nasłuchuję jak jedna ręka grającego nadaje tempo a druga tworzy melodię i marzę sobie, że ten deszcz to rosa, w której zanurzę bose stopy a pobliski park okaże się usłanymi liśćmi warszawskimi Łazienkami w październikowym barwnym wdzianku. Odbiciu w wodzie czarnej ramy fortepianu towarzyszy odbicie zasłuchanego w niemym poruszeniu w melodię wiatru i deszczu Chopina. A na niebie wędrują rozkołysane chmury. W dni takie jak ten myślę, że kluczem do duszy jest klucz wiolinowy.



Miałam okazję posłuchać koncertu chopinowskiego w parku łazienkowskim- pięknie brzmiało- tak naturalnie i zaskoczyło mnie, jak wielu ludzi go słucha, na ławeczkach, na ścieżkach, na kocykach ...
OdpowiedzUsuńja też :) to jest absolutnie muzyka do parku
OdpowiedzUsuńChopin na jesień jest idealny! Uwielbiam nokturny! To wyciskacze lez, wlaśnie teraz ich słucham po deszczowym dniu, wpatrzony w plomyk świecy odbity w szklanicy wina. Cudowne doznanie😋
OdpowiedzUsuńOch na pewno, Chopin jest cały o smutku u melancholii, pozdrawiam z Londynu :)
Usuń