Ten kamień, który w sercu noszę,
pozostaw mi, Panie.
Nie daj by czas,
jak lekarz-morderca
spłynął na moje posłanie
i... kamień z serca!
Tyleś mnie razy wywiódł
z legowisk niekochanych,
że dziś mi, po latach tylu,
nie plaster daj, lecz ... kamyk.
Nie pozwól z gorączki tej powstać.
Nie kuruj zapomnieniem.
Chcę czyjąś jeziorną postać
na pustej przechować scenie.
Ten, co mi kamień wsączył,
jak wino do krwi pustej,
niczemu nie jest winien.
Jest niebem i lustrem.
nie ciągnij na wódkę,
ja już właściwie nie-tu,
zebrałam szmatki... suknie...
Nie daruj mi w raju jabłek,
ni w celi — papieru i pióra.
Ja Ci tak pięknie słabnę,
jak popołudnie w biurach.
Ach, lekko kamień mój dźwigać...
Lżej niż po innych — pierścionki.
Z nim umknę, wniebowzięta,
jak wniebobiorą skowronki.
„Kamień z serca" A. Osiecka
- Dziś mija 18.rocznica śmierci Agnieszki Osieckiej.
- Pamiętam bardzo dobrze ten październikowy dzień, w którym zupełnie przypadkiem natrafiłam na Nią na warszawskiej Saskiej Kępie.
- Choć pędziłam w bucie siedmiomilowym do fizjoterapeuty przystanęłam na chwilkę, by zrobić zdjęcie. Uśmiechnęłam się do spokojnie siedzącej Osieckiej, bo nigdy nie wydawała mi się tak spokojna jak wtedy, tam, na rogu Francuskiej i Zwycięzców. 'Na zakręcie' można rzec.
- Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że za kilka godzin jej teksty zaczną żyć we mnie swoim własnym życiem. I to w sposób zupełnie podświadomy. Że 'w niemożliwym niebie niemożliwe anioły, w niemożliwym niebie niemożliwy dom...', że 'na zakręcie migają światła rozmaitych możliwości' 'a moje życie zakolebie się jak balia' po to, by przekonać się, czy 'operacja wyrywania serca przeprowadzona w normalnych warunkach jest całkowicie bezbolesna, trwa od dwóch do trzech minut. Zostaje po tym blizna, zwana również świętym spokojem'. Tak właśnie było.
- Jest 'nadzieja-nie ma z czego żyć, nie ma za co pić, ale pod poduszką Twoją śpi, albo cicho puka do Twych drzwi i dobiegnie zawsze tam, gdzie Ty. Nadzieja - siostra dobrych snów, matka białych bzów, zawsze młoda jak wiosenny nów.'
od innych łaskawsze,
kiedy się wolno wygłupiać,
wolno powtarzać „nigdy” i „zawsze”,
wolno słowami się upić,
tylko nie wolno tej nocy pod różą
okraść, okłamać, oszukać,
bo się już będzie
odtąd na próżno
bezsennej nocy tej szukać...
Szukam wiatru w polu,
zapomnianych słów,
śladu łez w kąkolu,
przedwczorajszych bzów.
Szukam wiatru w polu,
jak to trwa i trwa,
chociaż oczy bolą,
szukam w niebie dna...
Są takie noce
od innych ciemniejsze,
kiedy się wolno rozpłakać,
wolno powtarzać słowa najświętsze,
mówić o wróżbach i znakach,
tylko nie wolno tej nocy pod różą
okraść, okłamać, oszukać,
bo się już będzie odtąd na próżno
bezsennej nocy tej szukać...
Szukam wiatru w polu,
zapomnianych słów,
śladu łez w kąkolu,
przedwczorajszych bzów.
Szukam wiatru w polu,
jak to trwa i trwa,
chociaż oczy bolą,


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz