"O, sny to drugie życie, gdy się wytłumaczy. Tylko trzeba na to mądrości, o, wielgachnej mądrości. Mądrości aż na tamten świat i dalszej".
("Traktat o łuskaniu fasoli")
O spacery 'tematyczne' w Warszawie nie trudno. Ten, śladami Żydów, przydarzył mi sie przypadkiem, trochę z braku koncepcji na trasę do zagospodarowania w dwie godzinki.
Tym razem wątek żydowski był niezamierzoną i podświadomą kontynuacją wydarzeń dnia poprzedniego. Na jeszcze londyńskie 'dzień dobry' otrzymałam zdjęcie/mem, na którym Jan Paweł II potępia antysemityzm.
Na sam koniec dnia, podczas pobieżnego przeglądu styczniowej polskiej prasy natknęłam się na serię artykułów o Auschwitz.
Zaś przed snem szukając miejsc na bezglutenowy lunch dnia następnego znalazłam vege miejsce o nazwie... Tel-Aviv... Co ciekawe, wątek Tel Aviv'u pojawił się już tego dnia w pewnej wiadomości, ale był bardziej art deco-related ;)
Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu obudziłam się z przekonaniem, że byłam we Wrocławiu (sen z hashtag 'wroclove' traktuję jako swoisty znak czasów; 'o tempora, o mores' jakby dodała moja Rodzicielka;) oraz nowo nabytą wiedzą, że w dzieciństwie zostałam adoptowana jako dziecko pochodzenia żydowskiego. Hmm... Lata wcześniej parokrotnie pytałam o genealogię rodziny - nic nikomu nie wiadomo.
Warszawskie soboty zaczynam dosyć wcześnie od kilkugodzinnego pobytu na Woli, dawnym terenie getta, w sąsiedztwie m.in Cmentarza Żydowskiego. Jak się okazało po południu wydarzenia poprzedniego dnia i nocy miały swoją kontynuację.
Brak przejścia dla pieszych między skrzyżowaniem przy metrze Ratusz Arsenał i Kinem Femina sprawił, iż natrafiłam zupełnie przypadkiem na wyglądający na nowopowstały mural poświęcony dawnemu warszawskiemu Lesznu, upamiętniający nieistniejące już miejsca żydowskie - Wielką Synagogę na Tłomackiem, Pasaż Simonsa oraz postaci związane z gettem: Stefanię Grodzieńską oraz dr Marka Edelmana
Chwilę później, przyciągnięta widokiem mijanego, choć ukrytego budynku Opery Kameralnej, natknęłam się na jeden z wielu wmurowanych w chodnik żeliwny napis w języku polskim i angielskim informujący o przebiegającej tu niegdyś granicy oddzielającej teren getto od tzw. strony aryjskiej.
Przesmyk między ulicą Grzybowską a Świętokrzyską oraz sam Plac Grzybowski to niegdyś ośrodek żydowskiej dzielnicy handlowej, gdzie obecnie koncentruje się życie społeczności żydowskiej, organizacji żydowskich oraz jedynego w Europie Teatru Żydowskiego wystawiającego sztuki w jidysz.
Na tyłach teatru ukryta jest jedyna ocalała synagoga - tzw. Synagoga Nożykow.
Około 150m dalej, idąc ul. Bagno w stronę PKiN, mniej więcej tyle, ile wynosi odległość między tyłami kościoła pw. Wszystkich Świętych poświęconego Polakom, którzy ratowali ludność żydowską w latach 1939-45.
a obecnym Teatrem Dramatycznym znajduje się kolejny fragment żelaznego napisu - znaczącego południowo-wschodnią linię granicy getta.
W miejscu Teatru Lalka znajdowała się ostatnia siedziba Domu Sierot prowadzonego przez dr Janusza Korczaka, z którego 5 sierpnia 1942 r. wyszedł wraz z ok. 200. podopiecznymi na Umschlagplatz. Informuje o tym odsłonięta dokładnie 70 lat później, w Roku Janusza Korczaka, tablica pamiątkowa umieszczona tuż przy wejściu do teatru.
Po latach starań, w 2003 roku Fundacja Shalom doprowadziła do wmurowała w przylegającym do PKiN Parku Świętokrzyskim kamienia pod budowę pomnika Janusza Korczaka, który odsłonięto w 2006 r. w Dzień Dziecka.
'Gdyby wziąć wszystkie uśmiechy dziecięce,
uśmiechy kwiatów i uśmiechy ptaków,
uśmiech poety i uśmiech lekarza –
powstałby wiersz o Januszu Korczaku.
Wiersz o człowieku, co w czasach ciemności,
na obłąkanym z nienawiści świecie,
mial jasne serce i miał jasne myśli,
wiersz o człowieku, co kochał dzieci
'O Januszu Korczaku' Stefania Ney (Grodzieńska)
'Nikomu nie życzę źle. Nie umiem.
Nie wiem jak to się robi'
Podsumowaniem sobotniego szlaku był szybki lunch w Tel-Aviv przy ul. Poznańskiej 11, gdzie pomyślałam sobie kolejny raz, że sny mają nieocenione głębsze znaczenie, będąc wizjami z pogranicza światów, miejsc istniejących i tych widzianych jedynie 'po wewnętrznej stronie powiek', zupełnie jak ten szlak miejsc w Warszawie, tych bezpowrotnie zniszczonych, ale wciąż ocalanych od pułapek mgły pamięci. Z tym, że pamięć jest kapryśna, a historia bezwzględna, a sny? Te bywają.

























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz