15 stycznia to urodziny Stanisława Wyspiańskiego. To naturalne skojarzenie z Krakowem, 'widokiem na Wawel od strony Plant', 'Weselem', charakterystyczną kreską pastelowych portretów, witrażami, Młodą Polską i lekcjami polskiego.
To też jedno z tych szkolnych wspomnień, których się nie zapomina 'z biegiem lat'. Usłyszane 17 lat temu zdanie mam w pamięci i wyobraźni do dziś, zawsze obecne na hasło 'Wyspiański.
'Pamiętam go jak dziś, jak, szczelnie zapięty w swój czarny tużurek, stał cała noc oparty o futrynę drzwi, patrząc swoimi stalowymi, niesamowitymi oczyma.'
Z 'Plotki' Boya-Żeleńskiego:
"Wesele Rydla odbywało się w domu Tetmajera, było huczne, trwało, o ile pamiętam, wraz z oczepinami, ze dwa czy trzy dni. Niejeden z gości przespał się wśród tego na stosie paltotów, potem znów wstał i hulał dalej. Wieś była oczywiście zaproszona cała, z miasta kilka osób z rodziny i przyjaciół Rydla, cały prawie światek malarski z Krakowa. I Wyspiański. Pamiętam go jak dziś, jak, szczelnie zapięty w swój czarny tużurek, stał cała noc oparty o futrynę drzwi, patrząc swoimi stalowymi, niesamowitymi oczyma. Obok wrzało weselisko. huczały tańce, a tu do tej izby raz po raz wchodziło po parę osób, raz po raz dolatywał jego uszu strzęp rozmowy. I tam ujrzał i słyszał swoją sztukę."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz