sobota, 25 kwietnia 2015

Pantha rei


Och jak ja lubię synchron tych kilku światów w jakich żyję. Notatka znaleziona gdzieś w przestrzeni zerka na mnie niewinnie z poniższym tekstem.

Choć datowana na 28 lutego, nie zdążyła ulec całkowitemu przeterminowaniu. Przedawni się z czasem, ale na dziś jest bardziej niż aktualna. Życie ma zawsze rację. Podpowiedział kiedyś Rilke. Ale sprzedawanie prostych prawd nawet w małych racjach nie zastąpi kolei rzeczy. Raz, że najpierw trzeba zmoczyć stopy zanim się przejdzie po wodzie, dwa, że wszystko płynie, nawet jeśli stopy pozostają suche. A czasem po prostu trzeba nauczyć się pływać. Przyda się zawsze. Nawet, gdy woda płytka. Duży poziom abstrakcji, bo myśli w wersji 'nofilter' wysoce niewskazane. Niepotrzebne też, bo 'skoro za cholerę nie można żyć do tyłu, trzeba żyć do przodu'. A żeby zachować wolność, myśli należy poddać procesowi obróbki, jeśli trzeba ze skrawaniem, przefiltrować i niepotrzebne skreślić.
Czas przeszły teraźniejszy nabierze cech właściwych swemu miejscu przeznaczenia. Ni to starej fotografii, ni to starego kina. Wizja bez fonii. Z czasem się zatrze, zamarze, pourywa, by nie raz wrócić i próbować ukraść równowagę. Tę świeżo nabytą lekkość bytu. Ale nie wchodzi się nigdy do tej samej rzeki. Nic dwa razy. Nikt dwa razy. Nic nie jest na zawsze. Brzmi trochę groźnie. Wbrew temu jest to bardzo dobre urządzenie tego świata. Daje albo zwraca wolność, utraconą lub oddaną, gdy woda wydawała się za głęboka. Wydawała się. Nazwanie rzeczy po imieniu załatwi sprawę od razu. Czasem wygodniej jest tak czekać i czekać wiedząc, że w zasadzie nie ma na co. W temacie wody Herbert niezawodny. Do źródeł płynie się zawsze pod prąd. Bez względu na rezultat wyrabia mięśnie. Ave.
Jeszcze dzień, jeszcze dwa wszystko się odmieni

Wszystko się ułoży jak w kartach

A na razie choć czekamy jutra jak zbawienia

A na razie w tygodniowym rachunku sumienia
Rozgrzeszamy się z poniedziałku

Jeszcze dzień jeszcze dwa, ktoś tu do nas przyjdzie

Ktoś tu przyjdzie, zbyt długo czekamy

A na razie róbmy co do nas należy

A na razie, kark jeszcze nisko zginając
Starych bogów w progu witajmy

Jeszcze dzień, jeszcze dwa, gdy nie braknie nam wiary

Zawrócimy do źródeł rzeki rwące

A na razie bezpiecznie płyniemy na fali

A na razie marząc o gorącym źródle zażywamy kąpieli gorącej

Jeszcze dzień jeszcze dwa, tak mijają lata

Ziemia wciąż się kręci dokoła

My płyniemy z falą na północ, południe

Unoszeni wiarą, że może już jutro ujście rzeki okaże się źródłem
I choć starych bogów zastąpili nowi


To i tak kark po staremu się zgina

Od poniedziałku co trwa do soboty

I jak dawniej zbyt wcześnie rano się zaczyna tą samą modlitwą
Że może już jutro wszystko się odmieni, ułoży jak w kartach
Więc będziemy czekać jutra jak zbawienia
Od samego rana aż do końca świata


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz