czwartek, 14 maja 2015

Przełom kwietnia i maja z tulipanem w tle

Zamykam kolejny miesiąc z myślą 'już!? Kiedy to minęło?'. Co mnie ominęło, co przybyło, z czym się rozstałam, co dałam. Pełnia wiosny. Momenty, kadry, fragmenty rzeczywistości. Miesiąc, w którym nawet Syzyf poczułby jakąś zmianę. Oddech. Zaczerpnięcie spokoju. I choć toczony głaz równie ciężki, to droga dużo lżejsza.

W drodze do kraju miłośników wszelkich kolorowych roślin ciętych mam chwilę na ogarnięcie minionego czasu i może jakąś zgrabną pointę. Trzygodzinne opóźnienie lotu nie zdołało zburzyć nowo nabytej równowagi. Ta poddaje się jedynie rzeczom małym, niedocenionym, ale uwierającym niczym szkaradny żółty but ;). Jak wiadomo, małemu nie trudno wcisnąć się tam, gdzie duży walczy o przestrzeń. Więcej światła, więcej przestrzeni. Oby więcej takich kwitnących kwietniów. Tymczasem wędrówki po Holandii na dłużej wypełniły przestrzeń, czas i myśli.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz