Spoglądam na spoczywających szesnastu prawie co tydzień. Śpią spokojnie snem wypoczywających 'w pozycji, w której położyli ich rzeźbiarze' czujnie, z mieczem przy boku, trochę przekornie z nogą założoną na nogę, tak jak i ja lubię. W zamierzeniu mieli chronić pielgrzymów, wieki później zdaje się, że role się odwróciły.
O czym śnią Templariusze? Pytanie od zawsze obecne na widok rzeźb postaci śpiących. Śpiących i śniących. Być może o tym, o czym milczą współcześni błędni rycerze i Don Kichoci? 'Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować' mówiąc Tuwimem, ale milcząc po rycersku, 'między ciszą a ciszą'. Regularność moich wizyt w londyńskim Temple Church potęguje ciekawość i zbliżanie się do tajemnicy.
W Temple czuć historię, zwłaszcza w tzw. Round Church. Choć kościół jest po kilku odbudowach, świadomość 830 lat istnienia sprzyja wędrówkom wyobraźni wodząc oczyma po noszącym znamiona konfliktu architektów wnętrzu. Ta oficjalna, tropem historycznym po osi czasu powie, że kościół konsekrowano w 1185 roku, po tym jak ledwie dwadzieścia kilka lat wcześniej rozpoczęto jego budowę. Poprzednia siedziba została całkiem niedawno odkryta ok. pół kilometra od obecnej, w okolicy British Museum, w budynku Competition Appeal Tribunal, przy okazji montowania szybu windowego, choć kilka wieków wcześniej podczas budowy banku natknięto się na wczesne ślady Templariuszy rownież na wysokości obecnej okolicy High Holborn.
Surowa reguła św. Augustyna przyjęta przez Zakon w założeniu miała sprzyjać kształtowaniu się elity papieskiego oddziału, jednak szybka akumulacja dóbr, przywileje papieskie i okres prosperity Ubogich Rycerzy Chrystusa przysporzyły wrogów w postaci panujących. W 1307 r. Filip IV Piękny zarządza masowe aresztowania zakonników.
„Wysoki Trybunale!
W tym procesie, toczącym się sześć i pół wieku, obrona nie ma łatwego zadania. Nie możemy raz jeszcze powołać oskarżycieli, świadków, a także oskarżonych, których ciała pochłonął ogień, a proch rozniosły wiatry. Z pozoru wszystko przemawia przeciwko nim. Oskarżyciel rzucił na stół, Wysoki Trybunale, stos dokumentów, z których nieuprzedzony czytelnik odtworzyć sobie może ponury zaiste obraz zbrodni i występku oskarżonych i znaleźć przekonywające dowody winy. Przekonywające, bo nie kto inny, tylko oni sami rzucają na siebie najcięższe oskarżenie. Naszym zadaniem będzie podważyć wiarogodność tych dokumentów i zachęcić was, Sędziowie, abyście czytali je niedosłownie, abyście zrozumieli tło, mechanizm i metody śledztwa. Dlatego będziemy musieli odwołać się do zdarzeń poprzedzających ów chłodny zmierzch, kiedy podpalono stos. Spłonęli na nim przywódcy Templariuszów: Jacques de Molay i Geoffroy de Charney. Czas i miejsce kaźni: 18 marca 1314 roku, mała wysepka na Sekwanie w obrębie Paryża. Jedyna łaska, jaką przyznano skazańcom: pozwolono im umierać z twarzą zwróconą ku białym wieżom Notre-Dame. Ostatnie słowa: „Ciała należą do króla Francji, ale dusze do Boga". Ostatnie słowa nie budzą zwykle entuzjazmu u rzeczoznawców. Historycy odmawiają im autentyczności. Ale ich wartość polega na tym, że są wytworem świadomości zbiorowej, a także próbą syntezy, definicją losu. Na początek, Wysoki Trybunale, proszę wziąć pod uwagę także to niepewne świadectwo."
Z. Herbert ,W obronie Templariuszy' „ Barbarzyńca w ogrodzie"
Rozwiązanie i konfiskata dóbr zakonu na Wyspach w 1540 roku kończy działalność zakonu i rozpoczyna okres fascynacji oraz prób mierzenia się z tajemnicą Templariuszy. Próby przypominają grzebanie kijkiem w mokrym piasku na brzegu plaży i kończą się na stwierdzeniu tego, co bezsprzeczne - tajemnica londyńskich Templariuszy ma ciepły, piaskowy kolor i szaro-niebieski uśmiech. Reszta jest hmm... milczeniem :)
Tak jak poniżej :
A co środę o 13:15 organy Temple próbują /na próżno/ wskrzesić spoczywających w pozycji wertykalnej.
.jpg)
.jpg)



.jpg)
.jpg)
.jpg)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz