niedziela, 15 lutego 2015

Kes, czyli rzecz o ptakach


Myślę ostatnio o filmie 'Kes' Kena Loach widzianym chyba z 15.lat temu. Może dlatego, że przyroda ta i tak ożywiona coraz śmielej wyrywa się niespiesznym nawrotom zimy, choć wkrótce i na tym gruncie zapanuje 'ceasefire'. 





W Londynie od paru tygodni kwitną kwiaty tak mimo wszystko a po herbertowsku malgré tout :) a i za oknem o poranku trwa żywa wymiana ptasich głosów. I, co dziwne, mimo niskich wciąż temperatur, im bliżej do wschodu słońca, tym ciszej one śpiewają, zupełnie jakby te dźwięki z pogranicza nocy i dnia były przeznaczone dla świata, w którym 'najważniejsze jest niewidoczne dla oczu'. Jest za to bardzo słyszalne i budzi wiele skojarzeń późnowrześniowych nocy i porannych koncertów ptaków zanim dzień się obudzi...



Póki co lutowa, nieustanna walka żywiołów wciąż trwa, ale jak śpiewała Kayah ”wiosna przyjdzie i tak' w wymiarze wielowątkowym :)




Chciałeś szumieć jak drzewo 


gnać po niebie jak młody wiatr 

dzisiaj nisko jest niebo 
że aż musisz się schylać 





Chociaż runął ci świat 
wiosna przyjdzie i tak 




Jeśli zrobiłeś błąd 
to cię młodość rozgrzeszy 
jeśli przestałeś już wierzyć w to 
życie uczy nadziei 




Chociaż runął ci świat 
wiosna przyjdzie i tak

'Kes' nie jest optymistyczny, ale powracający motyw odskoczni i drugiego życia jest mi bardzo bliski. Motyw momentów prawdziwej wolności, gdzie zarówno prawda i wolność są rownie istotne. 

Jak i ten, że najważniejsza jest wolność a dzikie ptaki to najwierniejsze stworzenia świata. A skoro już tyle o ptakach to także i ten Stedowski, że ze wszystkich kluczy do domów najwierniejszy jest wędrownych ptaków klucz'.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz