Myślę ostatnio o filmie 'Kes' Kena Loach widzianym chyba z 15.lat temu. Może dlatego, że przyroda ta i tak ożywiona coraz śmielej wyrywa się niespiesznym nawrotom zimy, choć wkrótce i na tym gruncie zapanuje 'ceasefire'.
W Londynie od paru tygodni kwitną kwiaty tak mimo wszystko a po herbertowsku malgré tout :) a i za oknem o poranku trwa żywa wymiana ptasich głosów. I, co dziwne, mimo niskich wciąż temperatur, im bliżej do wschodu słońca, tym ciszej one śpiewają, zupełnie jakby te dźwięki z pogranicza nocy i dnia były przeznaczone dla świata, w którym 'najważniejsze jest niewidoczne dla oczu'. Jest za to bardzo słyszalne i budzi wiele skojarzeń późnowrześniowych nocy i porannych koncertów ptaków zanim dzień się obudzi...
Póki co lutowa, nieustanna walka żywiołów wciąż trwa, ale jak śpiewała Kayah ”wiosna przyjdzie i tak' w wymiarze wielowątkowym :)
Chciałeś szumieć jak drzewo
gnać po niebie jak młody wiatr
dzisiaj nisko jest niebo
że aż musisz się schylać
Chociaż runął ci świat
wiosna przyjdzie i tak
Jeśli zrobiłeś błąd
to cię młodość rozgrzeszy
jeśli przestałeś już wierzyć w to
życie uczy nadziei
Chociaż runął ci świat
wiosna przyjdzie i tak
'Kes' nie jest optymistyczny, ale powracający motyw odskoczni i drugiego życia jest mi bardzo bliski. Motyw momentów prawdziwej wolności, gdzie zarówno prawda i wolność są rownie istotne.
Jak i ten, że najważniejsza jest wolność a dzikie ptaki to najwierniejsze stworzenia świata. A skoro już tyle o ptakach to także i ten Stedowski, że ze wszystkich kluczy do domów najwierniejszy jest wędrownych ptaków klucz'.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz