czwartek, 12 lutego 2015

Wild is the wind

Jesienne wspomnienie w środku lutego, stycznia, grudnia, nawet listopada.
Powtarzalność niepowtarzalnego. 
Wszystko zaczyna się i kończy, wszystko plynie. 
Niezmienny jest nieznośny ciężar sentymentalizmu. W końcu niepokorna natura i chochlik w oku, że hej! niczego nie wiesz na pewno. Będzie dobrze.




Forough Farrochzad 
W mojej krótkiej nocy - ach - 
znów wiatru z liśćmi spotkanie
w mojej krótkiej nocy
trwoga zagłady

Słuchaj
słyszysz - to wieje ciemność
patrzę obco na szczęście
nawykłam do rozczarowań
słuchaj
słyszysz - to wieje ciemność

Nocy tej coś przemija
księżyc w purpurze wzburzenia
na dachu gdzie czai się strach runięcia
chmury jak tłum żałobników czekają
na łez wylewanie

Chwila
a potem nic

Za oknem noc drży
ziemia
obrót wstrzymuje
za oknem ktoś nieznany
spogląda z troską
na mnie na ciebie

Wietrze płowy
włóż dłonie
jak wspomnienie co pali
włóż dłonie
w ręce które kocham
wietrze płowy złóż usta
pieszczotliwie
złóż usta
jak ciepło istnienia
na ustach które kocham

Wiatr nas uniesie ze sobą
wiatr nas uniesie
 (tłum. Barbara Majewska)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz