sobota, 28 lutego 2015

La vie est belle

Często, podczas zupełnie abstrakcyjnych i prozaicznych czynności zdarza mi się 'Eureka!' moment, kiedy ni stąd ni z owąd  wpada jakaś przebudzona myśl, zupełnie jakby z fabrycznej taśmy produkującej niebieskie słoniki nagle wyfrunął kanarek a la świergocąca Mary Poppins z kolorowym, przydużym parasolem i kształtnym kuferkiem.


Co ciekawe, często zdarza mi się to w samolocie, gdzie efekt zawieszenia w przestrzeni dodaje mi niespotykanej na lądzie weny. Raz jest to olśnienie w momencie, gdy obserwuję jak stewardessa otwiera w pobliżu luk bagażowy, a mi w głowie otwiera się kod dostępu do zobaczenia przechadzającego się tam obrazu i przekucia w myśl, nagle kompletną i 'w punkt' nazywającą to, co chwilę temu nie miało kształtu ani materii. Szczere uwagi mówiąc suchym językiem prawników.

Tym razem zatrzymał się przy mnie steward pchający ryanairowski wózek perfum 'jedynych w przestrzeni w takiej cenie' często zupełnie kosmicznej, może z racji bywania bliżej ciał niebieskich :) Spojrzałam na 'asortyment', a tam banał zupełny bo ... białe pudełeczko w złotej ramce 'La vie est belle' - fraza powodująca natychmiastową, choć całkiem bezzapachową refleksję, że właśnie to, trochę mniej sloganowo i w języku Reja, podpowiada mi gdzieś tam po cichu moja druga, po tej nostalgicznie-melancholijnej, natura. Mimo tego, że  zawirowania i rozczarowania, powątpiewania w racjonalny porządek świata, gdzie czasem boli, a od 'different' tylko dwie literki do 'indifferent'. I że od 'thunder' blisko do 'wonder'. Podobnie trochę jak z łotrem ;) ale i ten miał swoje podwójności i skomplikowaną drogę pierwszego apostoła. Jak to w życiu bywa-czasem słońce, czasem deszcz, czasem chodzenie po ścianach, innymi dniami po wodzie :) Po każdej stronie nieba jest i tak, i tak.  

Może to, że świat nie przestaje mnie zadziwiać, a ludzie zaskakiwać dowodzi, że wciąż wierzę w dobro, piękno i prawdę. I wiem, ale czasem jeszcze zapominam, że żaden życiowy sztorm nie pozbawi mnie wszystkich kolorów palety, które mam w sobie. Tak trywialnie, ale po prostu. Wracam więc z takich podróży do kresu nocy i mapy. Zawsze 'po herbertowsku' mimo wszystko. 
Malgré tout.


                                    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz